Do garderoby jak strzała wpadła Naomi. Tak chciałaby już znaleźć się w domu, w swoim łóżku z daleka od zgiełku i uczucia że wszystkie lampy
1 fleszy skierowane są w jej stronę. Była bardzo wrażliwa na muzykę i uwielbiała śpiewać dla publiczności. Lecz jej talent niósł za sobą niestety sławę, sławę którą nie kochała już tak bardzo. Nie cierpiała tego zamieszania przed i po koncertach. Bardziej interesowało ją czy oświetlenie jest ok, bo przecież tych wszystkich gazeciarzy nie obchodziła jej muzyka. Żeby przypadkiem nie zmarnowało się żadne ze zdjęć na sesji. Zdawała sobie sprawę, że nie ma sensu z tym walczyć i to ją bolało naprawdę. Czasem tyz pokoncercie udawało jej siuę wymknąć niezauważoną do domu. Mogła wreszcie odpocząć zakładając swoje ulubione ubranie. Tak lubiła te chwile tylko dla siebie. Uwielbiała wyciągnąć się w fotelu, włączała dobrą komedię ,zakładała nogi na ławę i w nosie miała jakie jest oświetlenie i czy ładnie wygląda. Bez tych wszystkich paprazzi i żadnej lampy wycelowanej w jej kierunku jak karabin jakiegoś snajpera. W tym tygodniu miała już z głowy spotkania publiczne i sama myśl, że co najwyżej wyjdzie do osiedlowego sklepu napawała ją poczuciem komfortu. Czternaście złotych - Z zamyślenia wyrwał ją głos gburowatego taksówkarza, jesteśmy na miejscu prosze Pani. Wysadził ją pod samą furtką. Było cicho i spokojnie, a noc była ciepła. Uśmiechnęła się sama do siebie patrząc w niebo. Przekraczając próg sypialni pomyślała tylko, jak mogę pomyśleć że jestem gwiazdą gdy one są tak piękne i doskonałe.